Śmiejące się bestie?
Przekazane przez M. wrażenia po jednej z erasmusowskich wycieczek z Brna do Krakowa:
"Hej, ta Polska to wygląda tak jak Czechy, tylko ludzie się częściej uśmiechają".
Friday, October 11, 2013 | Labels: Erasmus, podróże | 2 Comments
Leoš aneb tvá nejvěrnější
Sunday, April 01, 2012 | Labels: kultura, my u nich, podróże | 0 Comments
Przez granicę
Skuteczny przejazd przez granicę to nie lada sztuka. Przygraniczne miejscowości, oddzielone często kilkoma kilometrami, nie mają żadnego transportu łączącego dwa kraje. Bezpośredni przejazd, o ile nie jedziemy do Pardubic wrocławskim TLK, to najczęściej EuroCity, czyli nic na kieszeń studenta, a i przeciętnego zjadacza chleba. Istnieje, co ciekawe, kilka zaskakujących opcji przedostawania się tam i z powrotem, a wymienię je na przykładzie trójkąta, po którym najczęściej się poruszam: Ostrava - Wrocław - Katowice.
1. Dawno temu wspomniany czeski pociąg w Głuchołazach. Miejscowości, do której dojazd też nie zachwyca, ale przesiadka z Wrocławia w najlepszym wypadku jest jedna - w Nysie. Wsiadamy i w zależności od kierunku dojedziemy albo do Jesenika, albo do Ostrawy. Voila.
2. Osobowe relacje Bohumin-Wrocław, Bohumin-Kraków. Czemu Bohumin a nie Ostrava - nie wiem. 8 km różnicy robi różnicę, dodatkowa przesiadka na trasie. Wady - jadą raz dziennie o dziwnych godzinach. No dobrze, do Wrocławia o 8.40 nie jest tak źle.
Teraz hardkor:
3. Pociąg do Czeskiego Cieszyna, z polskiego bus do Katowic. Pozornie tylko brzmi akceptowalnie - minimum półgodzinny marsz między miastami, choć na szczęście po terenie zabudowanym. Czas podróży: 40 min + 30 min + 2h
4. Jeszcze ciekawsza opcja, jej sprawdzenie przede mną - autobus do tzw. Starego Bohumina, stacja końcowa przy moście granicznym, stamtąd kilometr na stację w Chałupkach i można jechać do dowolnego śląskiego miasta. Wady - podróż z Ostravy do Bohumina autobusem to 40 minut zamiast pociągowych 10. Podróż pociągiem zaś kończy się w centrum miasta, z którego do Chałupek jeszcze 5 km. Czas całej podróży rośnie i rośnie - do odległych o 90 km Katowic dojeżdża się w, bagatela, 3 godziny + przejście pomiędzy miejscowościami.
Przesiadki czyhają na podróżnego, z bagażem jest naprawdę wesoło. Pociągi uciekają, spóźniają się, psują, nie grzeją. Planowanie przypomina grę strategiczną: czy jechać tą opcją, która daje 5 minut na przesiadkę (a potem pociąg za 6 godzin), czy lepiej tą inną - a trasy się rozmijają, więc decyzja raz podjęta jest nieodwracalna.
Dziś okazało się, że czyha na podróżnego też internetowy rozkład jazdy - tam gdzie czeski widzi czas na przesiadkę, polski mówi, że od trzech minut pociąg, do którego powinnam się przesiąść, jedzie.
Bez 20-minutowego zapasu czasowego nigdzie się nie ruszam.
Friday, March 04, 2011 | Labels: podróże, stamtąd | 0 Comments
Zasłyszane na Śnieżce
Gdy wdrapałam się na szczyt, co nie zdarzyło mi się od lat już niemalże nastu, z trudem łapiąc oddech, oglądałam panoramę Kotliny Jeleniogórskiej i przysłuchiwałam się rozmowie grupy Czechów siedzących tuż za mną. Czechów na Śnieżce było mnóstwo, zapewne z powodu ich jedynego długiego weekendu w roku (4 dni) i kolejki linowej na sam szczyt, której braku żałowałam wspinając się z mozołem. ;)
Jeden ich dialog zapadł mi w pamięć:
(podchodzi Polak z aparatem)
- Zrobicie mi zdjęcie?
(Czesi) - yyy?
- No, zdjęcie - wyciąga aparat.
- Yhm...
- A nie, to pod słońce jest, to problem - zabiera się i idzie.
(Czesi do siebie) - Jaki problem? Chyba taki, że nie rozumiem polskiego.
I za chwilę:
- Mnóstwo tu Polaków, nie?
- Skąd oni się wzięli? (diabeł nasłał)
- Ej, to gdzieś blisko jest granica? (tak, przekroczyli ją dwa kroki temu)
Uśmiechnęłam się do siebie i zapatrzyłam w Karpacz w dole.
Zasłyszana obserwacja (o ile takie połączenie słów w języku istnieje): Na polskich szlakach oznacza się odległości czasem przejścia (na moje - po to, by nie wystraszyć turystów kilometrażem), czeskie oznakowane są właśnie kilometrami do celu.
Tuesday, July 06, 2010 | Labels: my u nich, oni u nas, podróże | 1 Comments
Praha
Gdyby chcieć określić stolicę Czech jakimś epitetem na wzór polskich haseł reklamowych, z pewnością byłoby to:
Praha - miasto turystów
Niewiele w życiu widziałam, nie wyjeżdżałam do metropolii współczesnego świata, ale Praga wystarczy mi za wszystkie. Niemożność przejścia przez to piękne, historyczne miasto co najmniej irytuje, a tłum na Moście Karola sprawiał, że marzyłam o wiosce w środku puszczy.
Przy wycieczce (nie pierwszej i nie ostatniej, choć postuluję zwiedzanie o 4 rano) pojawiały się spostrzeżenia. O oczywistościach, zabytkach i Franzu Kafce nie zamierzam tu pisać, na stronach turystycznych można znaleźć tyle informacji, ile każdemu potrzeba.
Natomiast przypomniało mi się, że wielu Polaków utożsamia Pragę z Czechami w ogóle. Dość ciekawy jest fakt, że ponad 10% Czechów mieszka w swojej stolicy, ale obszar Republiki nie kończy się na mieście nr 1. Gdy mieszkałam w Ostrawie bądź teraz, gdy znów się do niej wybieram, wielu ludzi (znajomych i nieznajomych) wypytywało mnie, jak tam w tej Pradze jest; czy Praga mi się podoba; czy chciałabym tam w Pradze zostać na dłużej. Tłumaczenia nie pomagały na długo, więc już macham ręką.
Zaś ta kategoria rozmów, które określa się zwykle piwną filozofią, dotyczyła trudnych historycznych tematów przy zachwycie nad miastem. Nietrudno się nad Wełtawą zamyślić nad tym, jaka by była Warszawa, gdyby Polacy nie walczyli tak zaciekle z okupantami. Co lepsze, co ważniejsze: opór i walka czy życie ludzi i istnienie miast? Zwolenników obu opcji jest wielu, a debata należy do nierozstrzygalnych (na szczęście, moim zdaniem), choć rozpala dyskutantów.
Mimo że Polaków za granicą (w granicach często też) nie lubię, miło było widzieć zbiorowy zachwyt i brak całkiem niedawnego lekceważenia "Pepików".
Notka zwięzła, bo zachwytu nie umiem zwerbalizować, i nie przeszkadza mu nawet to, że pustą starówkę mogę pooglądać jedynie na rysunkach miejscowych artystów.
Wspomnieć jedynie muszę o Davidzie Černým, którego rzeźby i instalacje ozdabiają stolicę. Poczytać można tu: Wkurzacz czeski, a pokazać chcę szczególnie jedno - instalację na wieży telewizyjnej, przy której mieszkałam przez tych kilka dni:
Friday, June 11, 2010 | Labels: podróże, stamtąd | 0 Comments
Kino na granicy
Z zaskoczeniem dowiedziałam się o cyklicznym cieszyńskim festiwalu - Kino na granicy. Zaskoczenie miało dodatkowe dno, mianowicie mentalne zespojenie Cieszyna z początkami Nowych Horyzontów, które niełatwo dało się przekonać do zmiany - skąd powstała we mnie myśl, że nic pustki po ENH nie zapełnia, nie wiem. W każdym razie już nie światowe, a środkowoeuropejskie kino zostaje prezentowane szerokiej publiczności w przygranicznym miasteczku.
Jak słyszałam, ewenementem na skalę europejską jest projekcja przez Olzę (widzowie siadają na ławeczkach w Czechach, ekran natomiast znajduje się w Polsce). Szerokość rzeki nie przeszkadza w odczytaniu napisów, o ile ma się dobre okulary bądź, co rzadsze, zdrowe oczy. Ja w każdym razie mogłam poćwiczyć rozumienie ze słuchu.
Złośliwie musiałam też stwierdzić, że w niespełna 40-tysięcznym Cieszynie majowy weekend ma w sobie więcej życia niż w ponad pięciokrotnie większym Toruniu.
Wśród uczestników dominują młodzi ludzie (nawet bardzo, podpowiada wewnętrzna stara jędza), których jednakże łatwiej było spotkać na rynku w środku nocy niż na pierwszych porannych seansach.
Projekcja przez Olzę - tak to wyglądało (materiały z oficjalnej strony festiwalu)
Plakat festiwalu. Wciąż się zastanawiam, co to takiego:
Tuesday, May 11, 2010 | Labels: film, kultura, podróże | 0 Comments
Archiwum
-
►
2018
(3)
- ► October 2018 (3)
-
►
2016
(6)
- ► April 2016 (3)
- ► March 2016 (3)
-
►
2015
(8)
- ► April 2015 (1)
- ► March 2015 (2)
- ► January 2015 (5)
-
►
2014
(4)
- ► December 2014 (4)
-
►
2013
(12)
- ► December 2013 (1)
- ► November 2013 (1)
- ► October 2013 (9)
-
►
2012
(4)
- ► April 2012 (2)
- ► March 2012 (1)
-
►
2011
(12)
- ► November 2011 (1)
- ► October 2011 (1)
- ► August 2011 (1)
- ► March 2011 (4)
- ► February 2011 (2)
-
►
2010
(18)
- ► October 2010 (3)
- ► August 2010 (2)
- ► April 2010 (3)
- ► March 2010 (1)
- ► January 2010 (1)
-
►
2009
(49)
- ► December 2009 (5)
- ► November 2009 (2)
- ► October 2009 (6)
- ► September 2009 (4)
- ► August 2009 (23)
